Wiec, wbrew polonistom, pewnego razu był sobie piekarz. Dlaczego piekarz, zapyta ktoś… A bo ten człowiek zajmował się wyrobem wypieków. I był w tym cholernie dobry. Bułki z makiem zawsze były z makiem. Chałki plecione, a twarzy jego przypruszona mąką. Może dla pozy ale… I umarł, bo wszyscy umierają, chociaż nikt się tego nie spodziewa. Na jego pogrzeb nie przyszedł nikt bo u wszystkich miał długi. Taki los idealistów…. Ksiądz pokropił, grabarze przysypali i wbili kw kopiec krzyż. Spadł deszcz… Świat toczył dalej swój garb uroczy. Ksiądz zjadł na kolację bułkę z masłem. Grabarze razowca ze smalcem. Dramatycznie aczkolwiek constans.
Amen.